poniedziałek, 12 grudnia 2016

552. MOJE PIERWSZE 15 KM BIEGU ; )

W niedzielę tydzień temu przebiegłam swoje pierwsze, magiczne 15 km. Nie wybiło jeszcze południe, za oknem śnieg, błękitne niebo i słońce. Nie mogłam nie wykorzystać takiej przepięknej pogody. Szybko się przebrałam i wyszłam pobiegać, na moją ulubioną trasę, czyli prosto w dół kilka kilometrów, a później po ścieżce rowerowej. W zamyśle było maksymalnie dziesięć kilometrów. W trakcie coś mnie jednak podkusiło, bo tak uwielbiam tą trasę i postanowiłam wrócić stąd skąd przybiegłam. Biegło mi się tak dobrze, że nie rozmyślałam nad tym, że czekają mnie wielkie górki. Naprawdę nie mam pojęcia jakim cudem tam wbiegłam. Zatrzymałam się akurat na światłach, bo było czerwone i dopiero wtedy poczułam jak bolą mnie nogi. Ponowne ruszenie było dla mnie jakąś masakrą, ale powolutku, do przodu, pokonałam ostatnie 2 km. Wybiła piętnastka na liczniku. Szczerze? Jakoś nie za bardzo mogłam w to uwierzyć. Najlepsze jest to, że tego nie planowałam (i dobrze, jak widać spontaniczne biegania wychodzą u mnie najlepiej), bo uznałam, że jeszcze nie jestem gotowa i nie dam rady. Mimo długiej (DLA MNIE) trasy ten bieg był najlepszy w moim życiu. Mimo że się zmęczyłam nie było to takie 'zakatowanie' się i bieganie na siłę. Pamiętam, że pół dnia później dochodziłam do siebie, bo nie mogłam się nadziwić, że jednak się da ; )




Wracam dziś do świata żywych, bo jakoś pod koniec poprzedniego tygodnia dopadł mnie spadek formy i musiałam zmarnować cały weekend, żeby się wziąć w garść. Wróciłam z uczelni, dostałam turbo mocy, posprzątałam, pobiegałam i wszystkie negatywne emocje w końcu mnie opuściły.


3 komentarze:

  1. Wow, 15 km to na prawde sporo. Ja chyba nigdy tyle nie przebiegłam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje! Moje biegowe osiągnięcie to bodajże 7.5 km ;) A 16 km to kiedyś zrobiłam chodząc :) Podziwiam w ogóle za determinację... W Polsce jest naprawdę mroźno i ja mimo szczerych chęci ostatnio zrezygnowałam. I chyba dobrze, bo i bez tego troszkę się przeziębiłam... A ja nieubezpieczona, więc wolę nie ryzykować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, wow gratulacje <3
    Bieganie w sniegu musiało byc magiczne, fajnie że udalo Ci się osiągnąć aż tyle kilometrow :)

    OdpowiedzUsuń