poniedziałek, 6 czerwca 2016

238. HOME SWEET HOME CZYLI POWRÓT DO DOMU.


 Przez ostatni miesiąc mieszkania w Niemczech byłam ograniczona jeśli chodziło o internet, bo miałam tylko mobilny, który działał jak chciał. Nie zaglądałam nawet na żadne blogi, nie oglądałam filmików i mam takie zaległości,że szok!

Dokładnie tydzień temu o tej porze cała i zdrowa wróciłam do domu. Przez ten czas działo się tak dużo, że aż ciężko to ogarnąć. Czy było lekko, cudownie i bezboleśnie? Nie,było trudno i to cholernie. W sumie walczyłam o samą siebie każdego dnia kiedy wstawałam z łóżka. Dziś jestem z siebie niesamowicie zadowolona. Wiem jedno, to że było ciężko, nie znaczy że nie było warto. Nie żałuję niczego, ani chwili tam spędzonej, ani jednej podjętej decyzji. Teraz wiem,że zawsze dam sobie radę. A ten czas uświadomił mi też, kto jest ze mną na prawdę oraz co się w życiu liczy najbardziej. Kiedy już zaczęłam sobie układać w głowie i zaczynało być lepiej, zdarzył się wypadek. W miejscu, w którym przechodziłam milion razy i w myślach powtarzałam sobie że wszystko jest do dupy komuś zatrzymało (mam nadzieję,że później nie skończyło) życie. I to dosłownie. A mnie się wtedy życie zaczęło, bo w ułamku sekundy uświadomiłam sobie, że to wszystko to nic, że nie ma przypadków i nic nie dzieje się bez powodu. 

3 komentarze:

  1. To dobrze, że udało Ci się przeżyć trudny czas i teraz jesteś silniejsza i życie znów mogło się w Tobie znów zacząć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do cytatu, to zxawarta wnim jest cała mądra prawda. Idealnie wybrałaś go do tego postu.

      Usuń