wtorek, 2 lutego 2016

229. PODSUMOWANIE STYCZNIA.

Styczeń mamy już za sobą. Z tej okazji chciałabym zrobić małe podsumowanie tego miesiąca. Wczoraj próbowałam nagrać filmik, ale marnie mi szło więc zostanę przy formie tekstowej. Nie umiem ograniczyć się do jednej kategorii np.ulubieńcy kosmetyczni/ książkowi/ filmowi dlatego będzie wszystkiego po trochu bo myślę, że to najlepsze rozwiązanie dla mnie.

Jak minął mi styczeń? Z ręką na sercu stwierdzam że może nie był to najgorszy miesiąc w moim życiu bo bywały bardziej okropne, ale na pewno jeden z najgorszych. Było ciężko emocjonalnie, źle, smutno, łzawo i bez sensu. Czułam się jakbym straciła grunt pod nogami, wyszła sama z siebie i wegetowała. Ten okres trwał i trwał, jeszcze przed styczniem niestety. Milion myśli, analiz, pytań typu dlaczego. W dodatku uświadomiłam sobie że tak w stu procentach można liczyć tylko i wyłącznie na siebie, bo przynajmniej wtedy się nie zawiedziemy. W części można liczyć oczywiście na innych, ale ja zrobiłam sobie dosyć sporą analizę osób w moim życiu którzy na prawdę są. Bo to wszystko pokazuje czas. Rezultat był dla mnie trochę niespodziewany ; ) Nadal jest mi przykro z powodu niektórych sytuacji. I to nie tak trochę przykro, ale przykro jak stąd do gwiazd. Jednak zaakceptowałam rzeczywistość i przestałam się wewnętrznie rujnować i buntować, bo to nic nie da. Po prostu czasem trzeba odpuścić. Chociaż byśmy tak bardzo chcieli aby było inaczej i lepiej, ale niestety chęci to nie wszystko więc musimy wiedzieć kiedy powiedzieć stop i ruszyć w innym kierunku..

Jeśli chodzi o seriale to przepadłam oglądając Prywatną praktykę. To już moje drugie podejście do tego serialu, pierwsze miałam kilka lat temu. O ile Chirurgów pokochałam od pierwszej minuty pierwszego odcinka, to z Prywatną Praktyką było inaczej. Na początku było to dla mnie nudnawe i wręcz głupie, ale uwielbiam Addison Montgomery więc oglądałam. Z każdym odcinkiem zaczęłam się coraz bardziej wciągać, robiło się ciekawiej, więcej zawirowań i niespodziewanych zwrotów akcji. Poza tym pojawiają się postacie z Chirurgów i czytałam że wiele wątków niewyjaśnionych właśnie w Greys Anatomy rozwiązuje się w Prywatnej Praktyce. Aktualnie jestem na początku czwartego sezonu,a ogólnie jest ich sześć. Mega się cieszę z tego powodu, że nie zrobili na siłę tasiemca, tak jak to się niestety stało z Chirurgami.

 Książką, która zawładnęła moim sercem była Dziewczyna z pociągu. Zrobiło się o niej bardzo głośno i należy do tej kategorii, że jedni ją kochają, a drudzy nienawidzą i się rozczarowują. Mnie pochłonęła całkowicie, przeczytałam jednym tchem, bo z każdą stroną byłam coraz bardziej ciekawa co będzie dalej. Nie mogłam przestać. Czasem wydawała się bardzo poplątana, ale zakończenie mnie zmiażdżyło, bo nawet się nie spodziewałam takiego zwrotu akcji.

Odnośnie kategorii włosowi ulubieńcy zakochałam się w ... gumce do włosów! Zawsze używałam tych materiałowych, które się rozwalały, gubiły i miałam ten problem, że związana dwa razy była za luźna, a trzy razy za ciasna. W biedronce dorwałam zestaw trzech spiralek, które stały się niesamowicie popularne. Oczywiście zastanawiałam się co w gumce to włosów może być tak niesamowitego, ale przekonałam się na własnych włosach. Nie plącze, ładnie się rozciąga, można spokojnie zrobić kucyka który się będzie porządnie trzymał. Szczerze mówiąc używam jednej od TRZECH MIESIĘCYCODZIENNIE (!), pilnuję jej jak oka w głowie hahaha. Fakt, mocno się rozciągnęła, ale nadal nadaje się do użytkowania no i się nie rozwaliła, co jest dużym plusem!

Mam też kilka kosmetycznych ulubieńców. Na pierwszy ogień idzie olejek antycelullitowy z alterry. Nie wierzę w moc antycellulitowych kosmetyków i nie dlatego go kupiłam. Skusił mnie zapach pomarańczy, który dla mnie jest obłędny. Sam olejek mam wrażenie że ma bardziej lekką formułę niż oliwki dla dzieci których do tej pory używałam. Szybciej się wchłania, jest mniej tłusty i ładnie nawilża suchą skórę. Nie podrażnia. Dla mnie szklana buteleczka jest również super rozwiązaniem, bo jest wygodna i ładnie prezentuje się na półcę. Osobiście wolę takie opakowanie niż plastikowe.

Moje rzęsy bardzo zaprzyjaźniły się ze słynnym tuszem z Lovely. Dla mnie jest idealny, wydłuża, podkręca, nie skleja rzęs i ma przecudowną silikonową szczoteczkę, a takie lubię najbardziej. Chyba jeszcze nigdy nie byłam tak zadowolona z żadnego tuszu do rzęs. Do tego jeszcze ta niska cena, czego chcieć więcej?

Jakiś czas temu zaopatrzyłam się w lakier Essie o odcieniu nr 44 bahamma mamma. Paznokci u rąk nie maluję, bo mi nie wolno, więc nadrabiam malując u nóg ; ) Mam obsesję na tym punkcie i ZAWSZE muszę mieć pomalowane stopki. W tym miesiącu tylko lakierem essie. Odżywka golden rose, później 2 warstwy lakieru a na wierzch top coat również z GR. Niezastąpione trio. Paznokcie wyglądają pięknie i trzymają się długo mimo, że kilometrów trzaskam ostatnio sporo ; )

Aktywność fizyczna (na różowo nóżki, na żółto rower :D)

4 komentarze:

  1. Wow, te ostatnie statystyki mnie mega zmotywowały. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pod względem kulturalnym styczeń minął Ci pozytywnie, szkoda jednak, że Twój stan emocjonalny nie był najlepszy :3 Na pocieszenie powiem Ci, że każdy ma czasem gorsze dni, ale nasze szczęście zależy tylko od nas samych :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże jak ja dawno u Ciebie nie byłam!! WSTYD WSTYD I JESZCZE RAZ WSTYD!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale miałaś super aktywny styczeń,gratuluję :)
    Chyba też muszę się skusić na tą gumkę coraz więcej osób je zachwala to i ja się zdecyduje, do moich długich włosów będzie jak znalazł.

    To prawda najlepiej liczyć tylko na.siebie, wtedy człowiek się nie rozczaruje jak ktoś zawiedzie jak właśnie takie mam nastawienie, które oczywiście ma swoje plusy i minusy jak wszystko. :)

    OdpowiedzUsuń