piątek, 30 października 2015

218. UŚMIECHNIJ SIĘ!

Każdy z nas ma takie dni, które są może nie tyle złe, ale dziwne. Mam wtedy tysiąc myśli na sekundę, latam roztrzepana po domu, z kubkiem kawy, herbaty i mając wolne nie mogę siąść w jednym miejscu, wziąć do ręki książkę, tylko latam hahaah. Kilka dni temu właśnie dopadł mnie dzień totalnego nieogaru. Musiałam jechać na Łabędzią, żeby odebrać paczkę. Wsiadłam w jakiś stary autobus, bez nagrań głosowych przystanków, do czego nie jestem przyzwyczajona, hahahaha. Poza tym było ciemno. Zapatrzyłam się w telefon, ale poczułam, że powinnam wysiąść. Tak, ale kilka przystanków wcześniej. Drzwi się otworzyły, patrzę a tu Majdanek i ani żywej duszy. Poszłam po paczkę, wsiadłam w 55 (bo przecież całe życie jeżdżę 55) tylko, że nie z tego przystanku co potrzeba. W połowie drogi zorientowałam się, że ten autobus jednak nie zawróci i muszę szybko wysiadać. Poza tym padł mi telefon i nie wiedziałam nawet która godzina a dziwnym trafem znalazłam się na zadupiu gdzie nikogo nie było. Poszłam pod Felicity i w końcu przyjechało właściwe 55. Rozsiadłam się wygodnie, weszła jakaś starsza Pani. Wiecie, taka normalna starsza kobieta, która nie rozpycha się łokciami i nie robi zadym w autobusie :D. Z ciężką torebką ani trochę nie miałam ochoty ruszyć się z miejsca, ale wstałam. Powiedziałam tej Kobiecie: "Proszę, niech Pani sobie siądzie". Podziękowała, uśmiechnęła się serdecznie i zajęła moje miejsce. I to właśnie z takich rzeczy powinniśmy się najbardziej cieszyć. Z małych rzeczy, z tego że ktoś się do nas uśmiechnie albo z tego że my możemy zrobić cokolwiek dla drugiej osoby. Nigdy nie dostrzegałam tych drobnostek, ale odkąd zaczęłam to zupełnie inaczej patrzę na świat. Po co piszę te banały? Bo jeszcze kilka miesięcy temu weszłabym do domu i była wkurzona, że zmarnowałam czas. A teraz wiem, że wcale go nie zmarnowałam, bo zrobiłam sobie nieplanowany spacer i przewietrzyłam się przed snem! : )


10 komentarzy:

  1. Super podejście do takiej sytuacji! Sama właśnie dodałam wpis o podobnej tematyce :) Najważniejsze to wyciągać radość z drobnych rzeczy ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podoba to podejście, trzeba dostrzegać te drobnostki, dzięki którym nasze życie nabiera sensu i jest piekne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie małe gesty z pozoru drobnostki dają naprawdę dużo szczęścia i radości :)
    Dobrze, że je zauważasz.
    Jak to śpiewała Sylwia Grzeszczak w jednej ze swoich piosenek "Cieszmy się z małych rzeczy bo wzór na szczęście w nich zapisany jest" ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. I to się nazywa widzieć pozytywy w nawet niezbyt ciekawych momentach życia :D

    Pozdrawiam i oby więcej takich ludzi jak Ty ;)
    www.itakowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam takie podejście !! bardzo dobrze ;DD tez lubie takie wycieczki mpkami hahah

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba tak jak Ty powinnam odnaleźć szczęście w najmniejszych punktach mojego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bo to jest właśnie recepta na szczęście - cieszyć się małymi rzeczami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak się zacznie doceniać co się ma wtedy będziemy naprawdę szczęśliwi. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z małych pozytywów rośnie wielkie szczęście! Nie łatwo jest dostrzec takie sytuacje, ale jeżeli już raz nam się to uda, będziemy cieszyć się małymi rzeczami do końca świata i jeszcze dłużej! Mówią, że kto nie ma w głowie, tan ma w nogach, ale taki mały nieogar bywa uroczy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz bardzo ciekawe podejście i właściwie jak najbardziej dobre. Teraz doszłam do wniosku,że lepiej zawsze myśleć pozytywnie nad jakąś rzeczą, niż być z jej powodu wkurzonym. Docenianie takich małych rzeczy to bardzo przydatna umiejętność.

    OdpowiedzUsuń