niedziela, 16 sierpnia 2015

206. CIĄGLE COŚ, NIE MA NUDY!

Mimo że lubię upał ostatnimi czasy nie było wcale łatwo. Przez mega wysoką temperaturę nic mi się nie chciało, nie miałam siły, bolały mnie stopy i miałam wrażenie że wszystkie bloki wokoło parują. Nie chciałam siedzieć w czterech ścianach i się dusić dlatego większość czasu spędzałam nad jeziorem. Poznałam bardzo sympatyczną rodzinę z Łodzi, można było zawsze porozmawiać a do tego ci ludzie to wodniacy ; ) Trochę poleżałam na słońcu, chociaż już nie umiem wylegiwać się godzinami tak jak kiedyś i moja opalenizna jest mniej widoczna niż lata temu. I tak dla mnie najlepiej jest na wielkim kole/materacu. Mogę leżeć godzinami, uwielbiam ten błogi relaks na wodzie.. Poza tym tato wymyślił, że kupujemy deskę windsurfingową, bo czegoś jednak brakuje jak się jest nad jeziorami.. Tato zacznie znowu pływać, a ja zacznę się uczyć. Już nie mogę się doczekać następnego lata! ; ) Dwa wieczory spędziliśmy z Oskarem w sklepach z garniturami, czytałam i tak mijał dzień za dniem. W końcu temperatura się nieco obniżyła, w dzień da się żyć, a wieczory stały się przyjemnie chłodne. Wczoraj po południu byłam u Darka i Mileny, dziś zrobiliśmy sobie z Tymkiem tripa nad zalew i uciekam w końcu poczytać książkę, bo ciągle nie mam czasu! ; )


2 komentarze:

  1. a takiego wosku to ja jeszcze nie miałam :D ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. ja ostatnio jakoś też nie mogłam się zabrać za książki. jakiś czas temu postanowiłam ponownie przeczytać Harry'ego Pottera i utknęłam w 5 części, tej najgrubszej! ale na szczęście powoli idę już do przodu!
    jak były te upały to brakowało mi wody! zdecydowanie! ale przez pracę niestety nie mogłam sobie pozwolić na leżakowanie nad zalewem, na szczęście w weekendy nadrabiałam!

    OdpowiedzUsuń