piątek, 29 maja 2015

196. MAŁE PRZEMYŚLENIA

Podczas mojej ostatniej nieobecności na blogu czas zleciał mi na praktykach i poprawkach licencjatu. Obiecałam sobie, że jeśli będę pisać magisterkę na pewno nie zostawię poprawek na ostatni tydzień przed oddaniem. Nigdy w życiu. Oczywiście rozplanowałam sobie wszystko tak, żeby wystarczył mi ten tydzień, tylko jakoś nie przewidziałam, że promotorka może nie mieć czasu żeby odpisywać mi ciągle na maile i na bieżąco sprawdzać. Troszkę się to przeciągnęło, aż do dzisiaj. Dzisiaj, ostatniego możliwego dnia wydrukowałam rano pracę, zaniosłam do podpisu promotorce i złożyłam w dziekanacie. Masakra, na prawdę, nigdy więcej. Najadłam się więcej nerwów niż to wszystko warte, schudłam po drodze 2 kg z mojego prawie niejedzenia, bo tak zacisnął mi się żołądek że na samą myśl o jedzeniu robiło mi się niedobrze, a już rano to szczególnie. Brrr.

Poza tym to mam czasem wrażenie, że moje życie to jedna wielka telenowela. Jak się nic nie dzieje to jest cisza i spokój, jak zaczyna się coś dziać to z wielkim hukiem. I to dzieją się rzeczy takie, o których nawet nigdy w życiu nie pomyślałabym, że się wydarzą. Życie po raz kolejny zaskoczyło mnie tak bardzo, że nie ogarniam tego wszystkiego..


Kilka byle jakich, 'luźnych' zdjęć z telefonu:

2 komentarze:

  1. wiem, co czujesz! ja ostatnio domykałam pracę mgr i chociaż pisałam ją od września jakoś, to i tak jak się okazało, że 5 tygodni wcześniej trzeba oddać, to spanikowałam i miałam naprawdę intensywne 2 tygodnie! na szczęście już się udało, zostało tylko wydrukować i się obronić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest właśnie to, co zniechęca mnie do studiowania :3 Mam jednak nadzieję, że Tobie się wszystko udało i w najbliższym czasie życie potoczy Ci się po Twojej myśli :) To fakt... jak cisza to cisza, a jak się dzieje, to aż za dużo, ale ja osobiście wolę, żeby się działo! :) Życie potrai zaskoczyć, ale także pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń