wtorek, 21 kwietnia 2015

192. MOJA TULIPANOWA MIŁOŚĆ

Wczoraj miałam pierwszą dwunastkę na porodówce w tym roku. Opiekowałam się przesympatyczną Panią, która była w drugiej ciąży. Przyjęta ze skurczami, 4 cm rozwarcia, ciągle byłam koło niej. Poród postępował książkowo. W przerwie kiedy skurcze nie były jeszcze takie mocne pacjentka rozmawiała ze mną. Pięknie oddychała, pięknie wsłuchiwała się w swój organizm. Półtorej godziny później na świat przyszła prześliczna dziewczynka. Po porodzie gdy Pani została jeszcze na trakcie (pierwsze dwie godziny pacjentka jeszcze jest pod opieką zespołu z porodówki, a dopiero później zawozi ją się na oddział położniczy) zaglądałam do niej. Była szczęśliwa, leżała z Maleństwem i wcale nie wyglądała na zmęczoną! Mówię do niej: "Wcale po Pani nie widać, że przed chwilą Pani rodziła!" A Ona: "Co też Pani mówi? Naprawdę? A tak w ogóle to dziękuję bardzo!". Zapamiętam chyba do końca życia tą pacjentkę, bo jeszcze nie widziałam takiego porodu z klasą, coś niesamowitego! ; )

Pewnie już milion razy pisałam tutaj, że zaczynam ćwiczyć, blabla, ale tym razem zrobiło się trochę poważniej. Kolega mnie zainspirował, bo sam ćwiczy i zaproponował że będziemy się pilnować nawzajem i opieprzać jakby co. Pierwszy opieprz już zebrałam, miłe słowa także. Wstyd tak się poddać przy facecie, to zawzięłam się i ćwiczę. Mam już za sobą hmm jakieś 7 treningów? Co najważniejsze - regularnych, miałam chyba tylko dzień przerwy. Wróciłam wczoraj ze szpitala totalnie zmęczona, ale zamiast iść do kuchni po kawałek ciasta, zamknęłam się na trochę w pokoju i poćwiczyłam. Sama aż się dziwię.. Chyba nie muszę dodawać, że po od razu poczułam się lepiej!

Byłam dzisiaj na komisji wojskowej. Oczywiście mądra Joanna nasłuchała się kolegów, którzy mówili, że będę rozbierać się do naga, co okazało się nieprawdą i rozbierałam się do bielizny. Jakieś mega komfortowe to nie było, nie jestem przyzwyczajona do latania w pół nago przy 3 osobach w tym dwóch facetach hahaha. Dziwnie tak siedzieć w samym staniku i majtkach jak lekarz z Tobą rozmawia no ale. Nie było źle i strasznie, ale cieszę się że mam już to za sobą. I uwaga uwaga, dostałam A, haha : D

Tulipanowa faza:





4 komentarze:

  1. Rosną szybko te moje włosy, prawda ;) fajnie, że dotrzymujesz słowa z treningami - razem raźniej!

    OdpowiedzUsuń
  2. jakie sliczne tulipanki :33 haha kurde ta komisja jest neisamowita ;DD a te porody to dla mnie dalej magia... serio ;o

    cwicz ! zazdroszcze ale motywuj sie motywuj id awaj z siebie wsyztsko ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak krótki poród - można normalnie zacząć zazdrościć! :P
    Kolega do ćwiczeń to świetna sprawa, motywacja z zewnątrz nawet bardziej trzyma nas na drodze do celu :) A ćwiczenia to wiadomo - endorfinki zawsze w górę lecą i od razu człowiek szczęśliwszy! :)
    http://dziennik-miedzymiastowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Tulipany są piękne, ale ja tam wolę klasyczne róże :) To musi być niesamowite być przy przyjściu na świat małego człowieka! Ogólnie niezapomniana chwila :)

    OdpowiedzUsuń