poniedziałek, 16 lutego 2015

181. SNY.

Pewien rodzaj masochizmu jest mi bliski. Koleżanka opowiadała, że przechowuje list od nieżyjącej już babci. W chwilach depresji czyta ten list, by płacząc zejść na samo dno rozpaczy. I ja to rozumiem.

Robimy czasem głupoty. Niby nieszkodliwe dla świata, ale bardziej męczące dla nas samych i dla drugiej osoby także.. Doszłam do wniosku,że powinnam mieć jakiś sejf, gdzie będę wrzucać telefon jak idę na imprezę albo zwykłe spotkanie przy procentach, bo później wychodzi jak wychodzi - że pisze się głupią wiadomość w środku nocy. Przeżywałam cały następny dzień, no ale czasu nie cofnę niestety.. Niepotrzebnie dodałam tylko oliwy do ognia. To nie ja pisałam, to wódka.

Wolne wolne i po wolnym. Po raz pierwszy na studiach miałam zimowe ferie, bo na pierwszym roku walczyłam z anatomią a na drugim z farmakologią. Ciekawe doświadczenie, chociaż te 13 dni minęły w takim tempie,że nie ogarniam. W ogóle mało ostatnio ogarniam i mam ciągłe zawiechy. Zaczęłam dzisiaj maraton praktyk.


Może za bardzo przejmuję się snami. A mam bardzo dziwne sny, czasem jak komuś opowiadam to się za głowę łapie. Są sny fajne i ciekawe, są bardzo głupie a czasem jakieś smutne i niezrozumiałe. Takie które wbijają się w głowę i męczą. Szczególnie jak budzę się o 4 nad ranem.

Słucham:

1 komentarz:

  1. Czasem tak się zdarza, że człowiek traci kontrolę po alkoholu i robi głupoty. Nie przejmuj się tym tak, stało się i już.
    Wolne zwykle szybko mija, niestety.

    ;*

    OdpowiedzUsuń