czwartek, 19 lutego 2015

182. TROCHĘ SZPITALA, NOWOŚCI OD YANKEE CANDLE I VILLAGE CANDLE.

Witam znam wielkiego kubka popołudniowej poszpitalnej kawy! Połowa praktyk na ginekologii operacyjnej za mną (wracam tam jeszcze w marcu, a jutro zaczynam anestezjologię) i muszę powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczona i podoba mi się tam. Poniedziałek nie należał do zbytnio udanych, ale to pierwszy dzień więc wiadomo - nikt nic nie wie, o wszystko się pytamy, nie wiemy gdzie co leży i co mamy robić. Poza tym było sporo zabiegów, masę wypisów i przyjęć. Już na drugi dzień było o wiele lepiej, zaczęłyśmy się wdrażać i jestem zadowolona. Dobrze,że jest sporo roboty, wtedy czas szybciej leci i można go dobrze wykorzystać. Chociaż wiadomo, raz jest lepiej raz gorzej - ale tak to już jest, we wszystkich zawodach kiedy się z ludźmi pracuje ; ) Dzisiaj na przykład jakiś szalony dzień był i myślałam, że nawet nie dokończę wywiadu z nowo przyjętą pacjentką! Kiedy już zaczęłam, okazało się, że muszę pilnie jechać po panią na blok, później znów siadłam, piszę, ale okazało się, że trzeba przerwać bo pacjentka musi mieć zrobione na już EKG, później, gdy została mi już sama końcówka dziewczynie na korytarzu zrobiło się słabo, więc znów się oderwałam. Ważne, że w końcu się udało!


Poza tym jakiś czas temu z internetu dowiedziałam się, że na Krakowskim jest sklepik Yankee Candle. Któregoś dnia przechodziłam tamtędy, rozglądałam się i nic nie zauważyłam. Krakowskie Przedmieście to nie Chiny więc zaintrygowało mnie to, gdzie znajduje się ten sklepik. W końcu znalazłam, było po prostu słabo oznakowane. Już w progu Pan mnie przywitał i zaprosił do środka. Rzuciłam okiem na wszystkie półki i przepadłam. Wszystko pięknie poukładane, nie trzeba było nic przewracać tak jak w Starej Mydlarni. Wybór oczywiście o niebo większy. Niuchałam wiele zapachów, Pan pokazywał mi te które kobiety kupują najczęściej. Dowiedziałam się, że oprócz Yankee Candle jest też coś takiego Village Candle i również mają piękne zapachy. Z polecenia skusiłam się na sampler, który jak się również okazało (o czym nie wiedziałam) można palić w kominku tak jak wosk! Jestem totalnie zauroczona tym sklepikiem i przemiłą obsługą. Na pewno będę ich wierną klientką chociaż obiecałam sobie ostatnio - dopóki nie wypalę wszystkiego co mam, nic nowego nie kupię i już!


Zapachy trafione w dziesiątkę, jak lubicie intensywność to powinny Wam się spodobać. Uważajcie tylko na ten karmel, jest na prawdę mega mocny i właśnie musiałam zgasić świeczkę bo czuję, że moja głowa tego nie wytrzyma, na drugi raz dam mniej wosku ; )

Dobrze w końcu usiąść na tyłku i nie musieć nigdzie latać. Dzisiejsze popołudnie i wieczór spędzam przy Crossie, niemieckim i na Waszych blogach. Nie ma mnie dla nikogo! ;D

4 komentarze:

  1. Praktyki wydają się być ciekawe poza tym, że sama nazwa mnie przeraża :) Sama od dłuższego czasu chcę skoczyć do YC, uwielbiam ich woski :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już się bałam (po tytule) że coś się stało. A tu praktyki :) wierzę na słowo, że karmelowe Yankee pycha!

    OdpowiedzUsuń
  3. Intensywne te praktyki, ale jak wspomniałaś chociaż czas leci szybciej :) Z resztą jak praktyki to muszą być dobrze przeprowadzone :) fajnie,że to Ci się podoba.tam.

    O wiele słyszałam o tych Yankee, ale nigdy jakoś nie wypróbowałam ich. Jednak ten karmelowy jest kuszący :)

    Czasem spokój jest potrzebny:)

    OdpowiedzUsuń
  4. musisz mnie zaprowadzic do tego sklepiku YC a przy okazji pójdziemy na kawę!! ;DDD

    a co do tego szpitala to fajnie, że Ci taks zybko wsyztsko mija,m to dobrze ;))

    OdpowiedzUsuń