niedziela, 23 listopada 2014

166. CHŁOPAKI ZNÓW SKACZĄ!

Spacery są dobre. Szczególnie te wieczorne, przy niskiej temperaturze. Niby zimna nie lubię, ale jak się ciepło ubiorę to lubię pooddychać zimnym powietrzem i mózg dotlenić. Takie przechadzki nieźle orzeźwiają, aż sobie przypomniałam czasu przedmaturalne - w przerwie między nauką chodziłam często na zakupy do dużych marketów, żeby po drodze po prostu się przewietrzyć. Włożyłam więc dziś wieczorem moją nową czerwoną czapę z pomponem (we wszystkich czapkach wyglądam jak dziecko z podstawówki : O) i wyruszyłam do Dominikanów (a tak mi się nie chciało, tak jęczałam, że nie mam siły bla bla bla) jak ostatnio w każdą niedzielę.

Walczę trochę z licencjatem, coś tam mam napisane, ale już milion razy przekonywałam się że ten pomysł jest tak bzdurny, że szkoda gadać.. Idę do przodu bardzo, bardzo powoli jak krew z nosa mam wrażenie, no ale cóż. Ahh, kocham ten moment, jak przypomnę sobie, że widziałam gdzieś takie zdanie które pasuje mi do danego rozdziału, tylko nie pamiętam gdzie one było, więc szukam tego jednego zdania w tej stercie artykułów i książek. Po czym przekształcam go tak, by nie wyszedł plagiat - na tym polega pisanie pracy, kto pisał ten doskonale wie. Wszędzie w źródłach napisane jest to samo, tylko troszkę innym językiem - słowa pozamieniane, zastąpione innymi. Jestem na położnictwie, więc czeka mnie egzamin dyplomowy na oddziale, to jeszcze nie wiadomo po co wymyślili pisanie jakiejś pracy, które nie wnosi kompletnie nic do życia. No ale.

Chyba jedynym plusem obecnego miesiąca jest początek sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich. Chłopaki zaczęli wczoraj i zaczęły się moje małe rytuały leżenia przed TV z kawą i oglądania ich. Leżę i czekam aż na belce startowej zasiądzie Morgi, po czym przypominam sobie, że przecież on już zakończył karierę. Jakoś tak dziwnie bez Niego. Czekam z niecierpliwością też na naszego Kamila i mam nadzieję, że szybko wyleczy nogę :)


Ostatnie chwile przed wyjazdem - poszłam na pomost pożegnać się z pięknymi mazurskimi widokami.

Nowy wosk, o męskim zapachu, które bardzo lubię. W tamtym roku trochę narzekałam na ich cenę, bo były po 9,50. Teraz w Realu w Starej Mydlarni obniżyli cenę do 7 zł, co mnie mega ucieszyło. Niestety wybór nadal został mały, a ja jakoś nie mogę się zebrać żeby wyruszyć gdzieś na drugi koniec miasta do innego sklepu. Eksperymentuję też trochę z olejkami, ale to woski wyczuwalne są dłużej, są wydajniejsze i bardziej się opłacają ;) Poza tym - moje oczy bardzo lubią oglądać te urocze obrazki które są naklejone na każdym wosku.

9 komentarzy:

  1. w ktorym realu ?!;D
    noo fjanie by było się w ogole w końcu spotkać ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. kawy nie lubię, ale w towarzystwie chętnie wypiję ! ;DDD więc koneicznie musimy się w grudniu jakos umówić :3 a o reala pytam, bo jestem tam raz w tygodniu na korkach za realem ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  3. coś te woski strasznie popularne się zrobiły w ostatnim czasie :)

    ja nienawidzę zimna, dzisiaj jak biegałam rano z koleżanką, to myślałam, że przymarznę do podłoża ;o

    OdpowiedzUsuń
  4. Noo koniecznie koniecznie :D mac może być :D raz na jakiś czas mega chętnie tam jem hahaha ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Licencjat powinnam obronić już dawno, ale walczę z nim do tej pory przez poważne problemy ze zdrowiem. Łączę się w bólu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tylko odrobinę lepiej: na trzecim roku ostało się czterech muszkieterów :D
      Socjologię :)

      Usuń
  6. Spacery oczyszczają myśli, ja też lubię spacerować, ale chyba wolę wiosną i latem. Jak jest chłodno to wolę w domu zostać.
    Życzę powodzenia w pisaniu tej pracy! :D

    Skoków nie śledzę, ale trzymam kciuki za Kamila :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja pamiętam ten szał kiedy Małysz skakał ;p To było coś i również trzymam kciuki za Kamila :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O 7zł? To taniutko, niedawno gdzieś widziałam podobne za 29 zł:)

    OdpowiedzUsuń