poniedziałek, 26 maja 2014

124. WROCŁAW!

24 godziny. Z jednej strony wydaje się, że to mało czasu, z drugiej że mnóstwo, w zależności od sytuacji, od zarządzaniem czasem. Ja ostatnią dobę wykorzystałam maksymalnie - w dwadzieścia cztery godziny dotarłam do Wrocławia (prawie 1000 km w obie strony!), byłam tam 8 godzin (szkoda,że tak krótko i nie zobaczyłam nawet miasta, bo podobno jest przepiękne), wróciłam i spałam do 14 30 : ) Byłam tak padnięta, że nie miałam sił się ruszyć, więc jestem pełna podziwu dla Ludzi którzy jeszcze mieli siłę by zrobić balet w autokarze, śpiewać i tańczyć przez 2 godziny ; )

Cholera, wstałam, ogarnęłam się, pojechałam do kumpla i minął mi calutki dzień, a ponoć miałam się uczyć?! Uuups.

1 komentarz:

  1. we wrocławiu miałam swoj wieczór panieński takze miło go wspominam ;p
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń