piątek, 30 maja 2014

125. SZPITALNE PRAKTYKI - ZMĘĘĘĘCZONA!

Moja Przyjaciółka w końcu ma kitka : D Tutaj jeszcze z brudnym uszkiem, ogólnie jest taki pocieszny i słodki - jak to koty, szczególnie małe.

Czwarty semestr charakteryzuje się minimalną liczbą zajęć (już nawet nie pamiętam kiedy miałam ostatnie!). Za to wypełniony jest po brzegi wszelkimi możliwymi praktykami. Ciągną się one w nieskończoność, tyle ich jest. 7:15, 7:30 - takie to moje godziny od dwóch tygodni wchodzenia na oddział. Dziś skończyłam noworodki. Dwa ostatnie dni były świetne - trafiłam na cudowną położną, która ma córkę z moim wieku i traktowała mnie jak własne dziecko. Przede wszystkim nie nudziłam się patrząc na zegarek i odliczając godziny do końca praktyk. Poranne toaletki, ważenie, wizyta lekarska, monitorowanie co kilka godzin. Myślę, że położnictwo uczy pokory, wczoraj na przykład miałam obserwować saturację noworodka i wołać położną gdy będzie 85% (a powinno być przynajmniej 95%). Położna jeszcze nawet nie zdążyła wyjść z sali, gdy saturacja zaczęła spadać.. 85,80 i dalej w dół. Po chwili dziecko zrobiło się sine, dostało tlen, saturacja ciągle spadała, do 50%, w międzyczasie błyskawicznie zostali zawiadomieni lekarze.. Wszystko jest okey gdy się nic nie dzieje, ale jak widać w jednej chwili może zdarzyć się zdecydowanie za dużo.
Kładąc się spać słyszę płacz dzieci, serio. Jestem okropnie zmęczona tym ciągłym wstawaniem rano, tym, że nie mogę zwlec się z łóżka, wstaję w ostatniej chwili i nawet nie mam czasu zjeść normalnego śniadania. Za to poprawiam wieczorem - słodyczami w ogromnych ilościach, muszę koniecznie się ogarnąć, bo moje żywienie jest tragiczne.

Chyba przestanę wychodzić z domu, patrząc na to co dzieje się na Lubelszczyźnie w ostatnich dniach - chyba nigdy nie słyszałam i nie czytałam o tylu wypadkach śmiertelnych w tak krótkim czasie..

6 komentarzy:

  1. Hmm a mnie to w wakacje czekają praktyki :) oby msi zlecialy równie ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. urocze muszą być te dzieciaczki ale serce mi sie kraje jak takie malenstwa choruja ;( No żywienie rzeczywiście musisz poprawic ;p
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki uroczy kociak.
    Maluszki są cudowne, ale patrzeć na ich cierpienie albo chorobę nie jest latwo, podziwiam Cię, że dajesz radę na praktykach na polożnictwie.
    Moja ciocia jest pielęgniarką i też często jak przyjdzie po pracy slyszy placz ludzi bądź dzieci albo przypominają jej się zdarzenia z calego dnia jak kladzie się spać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że wybrałaś trudny kierunek. Podziwiam Cię. Dla mnie praca w szpitalu to zdecydowanie nie moja droga. Nie potrafię oglądać ludzkiego cierpienia. Jeżeli chodzi o położnictwo- z pewnością ciekawy ale i bardzo odpowiedzialny kierunek. Dobrze, że ty się dobrze w tym czujesz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuję wstawania rano, znam ten ból. A z żywieniem to Cię będę wspierać, bo mi też trzeba się wziąć za tę kwestię.

    OdpowiedzUsuń
  6. matko wspolczuje Ci.. ja bym nie mogla chyba tak na Twoim miejscu.. a jescezz jakby sie stalo cos pwoanzijeszeog to juz w ogole by to na mnie za bardzo oddzialywalo ;<

    OdpowiedzUsuń