sobota, 31 sierpnia 2013

56. MOJA ROCZNA METAMORFOZA.

Miniony rok był dla mnie dobry pod względem zmian. W wakacje osiągnęłam niestety moją największą wagę w życiu- 63 kg (:OOO). Teraz ważę około 56 kg, czyli przez ten rok schudłam 7 kg. Dla niektórych może to śmieszna liczba, ale dla mnie jest to dużym sukcesem, zważywszy na to, że kiedyś nie mogłam na stałe schudnąć kilograma. Jadłam dosłownie wszystko, tylko się ograniczyłam (wolałam schudnąć mniej jedząc wszystko niż więcej i nabawić się wielkiego jojo). Czasem dorzucałam jakieś ćwiczenia. Pozbyłam się nadwagi. Poza tym nauczyłam się akceptacji siebie, co jest kluczem do sukcesu. Czasami problemy nie tkwią w cyferkach, a w głowie. Pamiętam, że kiedyś przy 53 kg. wstydziłam się wyjść na plażę, a teraz śmiało śmigałam przy 56 kg i mimo, że w moim otoczeniu była dziewczyna która jest kompletnym przeciwieństwem mnie- grubo ponad 180 cm wzrostu i chuda - nie popadłam w kompleksy, a raczej się ich pozbyłam bo uświadomiłam sobie, że każdy jest INNY (inny oczywiście nie znaczy gorszy), a ludzie patrzą przede wszystkim na to jakim jesteś człowiekiem a nie ile masz w udzie ; )
Mimo, że siebie lubię, to nie ma co się ograniczyć, tylko działać dalej. Daję sobie znowu rok- tym razem na zrzucenie jeszcze 3-5 kg, ale przede wszystkim na ćwiczenia, ujędrnienie się i wzmocnienie organizmu. Za rok wbijam na plażę w nowej fit odsłonie. Kiedyś podobały mi się chude dziewczyny, teraz zupełnie inaczej to dostrzegam. Chude dziewczyny wyglądają dobrze w ubraniach, wysportowane dobrze wyglądają nago!
Muszę też ograniczyć słodkie, bo ostatnio za dużo tego jest i zadbać o zdrowszą dietę (zaniedbałam to ostatnimi czasy!)
Moim wielkim problemem jest słomiany zapał. Chciałabym efektów już, natychmiast, najlepiej po jednym treningu. Często przyglądałam się chłopakom i podziwiałam ich budowę, po czym myślałam sobie: idiotko, przecież oni ćwiczą. Mięśnie dwugłowe i trójgłowe ramienia ani kalofyfery na brzuchach im same nie urosły od siedzenia w domu. Tak więc praca,praca,praca i systematyczność się liczy. Zaczęłam wczoraj ćwiczyć i mam nadzieję,że wytrwam : ) Wszystko po kolei, bez pośpiechu. Nie narzucam sobie zbyt ostrego tempa, bo później będzie rozczarowanie,że nie podołałam.
Teraz kilka zdjęć porównawczych, o zgrozo- czemu nikt mi rok temu nie powiedział, że jestem takim Pulpim ? : OO

8 komentarzy:

  1. Świetna przemiana! Podziwiam Cię :)

    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ja schudłam jakieś 5 kg, ale nadal mój tyłek jest dla mnie strasznym koszmarem. tak jak ty mam chyba zbyt słomiany zapał ale obiecuję sobie, że w końcu ujędrnie moje ciało tak, żeby była w pełni zadowolona:) słodycze odstawiłam do 90% :P czasem pozwole sobie też na mc donalda i inne swinstwa- niestety :P dasz rade kochana! zycze wytrwalosci, trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo Kochana ;)) wynik jest pięknym, ale piekniejsze jest to co piszesz na swój temat, że już się zaakceptowałas ;) I oby to się tlyko nie zmieniło! :)) < 33

    taaak :D? a widzisz :D Więc lublin górą !

    OdpowiedzUsuń
  4. UMCS :D wydzial humanistyczny :DDD a Ty :D?

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo prosze :D Fajnieee ;D trzeba kiedys jakis meeting uskutecznic ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Brawo, 7 kilogramów to sporo! :)

    OdpowiedzUsuń