niedziela, 11 sierpnia 2013

47. POWRÓT NA MAZURY PO DWÓCH LATACH.

26 lipca w godzinach popołudniowych, gdy już byliśmy spakowani byłam bardzo szczęśliwa. Co prawda jeden wakacyjny pobyt dobiegł końca, ale cieszyłam się, bo czekały na mnie jeszcze piękne Mazury! Tym bardziej, że miałam stamtąd tylko 80 km, mój Tata miał jeszcze urlop, więc szkoda było nie skorzystać z takiej okazji! W pewnym momencie myślałam,że nie dojadę już do Węgorzewa. Wszystko przez roboty drogowe i ruch wahadłowy, strasznie się droga przedłużyła. W końcu dojechaliśmy i przyszedł czas przywitania z rodziną ; ) Uwielbiam ten moment, jest najlepszy z całego pobytu. Początkowo miałam tam spędzić weekend, później zostać do środy. Ostatecznie skończyło się tak, że mojemu Tacie ułożyły się korzystnie dyżury i wróciliśmy dopiero w piątek. Spędziłam tam 6 dni, zwykle jechałam tam na 14, ale to jednak teraz były to najlepsze wakacje na Mazurach. Jak to mówią, nie liczy się ilość, lecz jakość. Wszystko ułożyło się tak,że w ten dzień w który przyjechałam mój Brat zaczynał urlop więc prawie cały czas spędziliśmy razem. Dobrze było pomieszkać razem, nadrobić stracony czas ; ) Poza tym poznałam mnóstwo przesympatycznych ludzi, przebywałam głównie w męskim gronie co bardzo dobrze mi zrobiło! Postudiujcie rok na damskim kierunku, to będzie Wam brakować kontaktów z chłopakami. Wcale się nie nudziłam, ciągle się coś działo, a to jakaś impreza, a to do tawerny się pojechało, na miasto, plażę. Jeszcze nigdy nie czułam się tam tak cudownie jak tego roku, byłam baardzo szczęśliwa w każdej sekundzie. Powroty do Lublina stamtąd od ZAWSZE były trudne i ciężkie dla mnie, ale jakoś trzeba wrócić do rzeczywistości. Cieszę się z tego, że mogłam tam trochę pobyć i tego się trzymam. Mam w głowie wszystkie momenty, które się wydarzyły i mimo że tęsknię to jeszcze na szczęście są wspomnienia. A wspomnienia mają to do siebie, że są tylko nasze. Mamy do nich pełne prawo i nikt nigdy (nawet gdyby bardzo chciał) nie jest w stanie ich nam odebrać! Trzymam więc te wspomnienia w mojej głowie, sercu i zostaną one ze mną na zawsze! ; )
Pierwszy wieczór, ognisko nad jeziorem z ekipą mojego Brata. Na zdjęciu brakuje kilku osób, śmiesznie było jak wszyscy mi się przedstawiali a ja zapamiętałam wtedy tylko moją imienniczkę!
Zajebiście mieć starszego Brata!
Na koniec zostawiam Was z moim ulubionym zdjęciem, specjalnie stanęłam na palcach, by zmniejszyć trochę tą różnicę 26 cm między nami ; )

4 komentarze:

  1. zawsze marzyłam o tym, aby mieć starszego brata :) ale bycie jedynaczką też nie jest takie złe:D

    OdpowiedzUsuń
  2. to też masz malutkie stópki :)) spo9dniczka jest swietna polecam! troszke przeswituje ale to prawie NIC :) moglabys podac mi jakas strone internetowa na ktorej zapisana jestes s tym postcrossingiem? :) tez mam starszego brata w Poznaniu, czesto sie z nim widuje ale fakt- dobrze miec starszego brata!

    OdpowiedzUsuń
  3. zawsze chciałam mieć starszego brata :)

    OdpowiedzUsuń