sobota, 3 sierpnia 2013

38. SUWALSZCZYZNA- MOJE DWUDZIESTE URODZINY, PRAWY LAS.

Urodziny to taki czas, kiedy uświadamiam sobie, co wydarzyło się przez ostatni rok i to,że jestem znów starsza. Tym bardziej gdy na początku pojawia się 2. Już nie naście. Nastał nowy czas i chociaż zawsze rękami i nogami zapierałam się przed tym, że wcale nie chcę mieć tych dwudziestu lat to czasu zatrzymać nie mogę. Dostałam masę życzeń od moich bliskich, znajomych, co mnie bardzo ucieszyło. Może coś się zmienia, bo nigdy nie lubiłam dostawać życzeń i być w centrum zainteresowania
Akurat w dzień moich okrągłych urodzin zrobiliśmy sobie wycieczkę do Prawego Lasu. To wieś w której mieszka bardzo mało ludzi i powiem tak: większego zadupia nigdy nie widziałam i na pewno nie zobaczę (nawet nawigacja zgłupiała!) . Tyle razy słyszałam o tym miejscu. Moja Babcia się tam urodziła, spędziła 7 lat swojego życia, po czym musieli z rodziną uciekać podczas wojny- na Mazury. Z Babcią mam dużo wspólnego i wiele nas łączy, dlatego jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam tam pojechać i zobaczyć na własne oczy miejsca z opowieści. Chodziłam ze łzami w oczach. Nawet rozmawialiśmy z mieszkańcami- chcieliśmy odnaleźć kogoś, kto Babcię pamięta albo opowie nam coś ciekawego o tej wsi. Znaleźliśmy kilka osób które kojarzyły Ją z opowieści, jednak na tym stanęło, bo Ci starsi ludzie którzy mogliby powiedzieć coś więcej albo nie żyją albo się wynieśli stamtąd. Jak usłyszałam,że tam dzieci jadą saniami do szkoły w zimie, bo tak wszystko zasypane jest i najniższa temperatura jaką odnotowano w zimie wynosiła -38 stopni, to obiecałam sobie, że nie będę się wkurzać gdy autobus w zimie mi nie przyjedzie albo spóźni się 10 minut..
Zakochałam się w tym miejscu.


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz