wtorek, 2 lipca 2013

28. DZIEŃ WYKORZYSTANY W 110 % !

Rano miałam mnóstwo stresu.. Później okazało się, że wszystko jest w porządku, ryczałam ze szczęścia, zwlekłam się z łóżka koło 12 i pomyślałam: "Co zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem?" Pojechać na trening. Miałam pobiegać ze 30 minut.. Ciężkie były pierwsze 4 km. Później dobiłam do 5. Biegłam dalej. Skończyło się na godzinie biegania (oczywiście zrobiłam sobie kilka małych przerw na łyk wody) i 7,3 km. Pobiłam swój życiowy rekord który wynosił ok 6,5 km. Jestem cholernie zadowolona, tym bardziej, że to było na bieżni gdzie o wiele ciężej mi się biega niż w terenie. Z bolącymi udami wróciłam do domu, gdzie zjadłam, obejrzałam odcinek 'Chirurgów' i zaczęłam się zbierać. Umówiłam się z Karoliną na zdjęcia, łaziłyśmy ze 4 godziny i jestem przekonana,że z 10 kilometrów przedreptałyśmy. Nie wiem jakim cudem moje nogi tyle dziś przechodziły i przebiegały, ale czuję się jak nowo narodzona. Później wstąpiłyśmy do McDonaldsa na kolację, a co, należało nam się! Nie ma to jak McFlurry + burgercoś tam na wieczór : D
Jestem tak zadowolona z dzisiejszego dnia,że mam ochotę fruwać, skakać i tańczyć. Uwielbiam takie chwile! ; )


1 komentarz:

  1. dopiero zauważyłam komentarz do mojego posta :) ja też będę do Ciebie często zaglądać :) masz facebooka?

    OdpowiedzUsuń