wtorek, 18 czerwca 2013

19. PIERWSZY ROK STUDIÓW JUŻ ZA MNĄ!

Egzamin praktyczny miałam mieć dopiero w czwartek, ale wczoraj okazało się,że mamy zdawać dzisiaj! Każdy wkurzony, zszokowany, nieprzygotowany i zmęczony. Siedziałam, uczyłam się, ale i tak nie przerobiłam wszystkiego. W nocy uznałam że zdrzemnę się ze 3 godziny i dalej będę czytać, ale ostatecznie nie wstałam, bo bym chyba w ogóle nie spała wtedy (przekręcałam się z boku na bok i zajęło mi to tyle czasu ile przeznaczyłam na sen). Egzamin zaczął się o 9. Ja weszłam gdzieś po 13. Zdałam, chociaż powiem szczerze, że robiłam głupie błędy, także żebym z siebie mega zadowolona była to nie, ale przynajmniej cieszę się,że mam to już za sobą. Żadnej poprawki na wrzesień, a teraz WAKACJE! Muszę jeszcze zaliczyć jeden temat w następnym tygodniu ale nawet tego już nie liczę!

Ten rok był ciężki, cholernie ciężki. Pamiętam,że w pierwszym semestrze lataliśmy jak debile po różnych budynkach, ciągle przemieszczaliśmy się i bywały dni, że przez cały dzień nie miałam kiedy pójść do toalety i do domu wracałam z mega pełnym i bolącym pęcherzem : D Anatomia wykończyła nas psychicznie i fizycznie. Rzucałam studia milion razy, a ile łez wylałam to nawet nie wspomnę. Przekonaliśmy się, że to czego nas uczą różni się od tego co robią i jak robią w szpitalu. Zaliczyliśmy 3 tygodnie na oddziale noworodkowo- położniczym i 3 tygodnie na ginekologii. Dużo się nauczyłam, dużo zobaczyłam i dużo robiłam. Jakieś tam zajęcia na zwłokach, pierwsze zobaczone porody, operacje, asysty przy zabiegu. Pierwsze wkłucia dożylne, kontakty z pacjentkami i z małymi szkrabami po urodzeniu.
Chyba nigdy nie zapomnę tego pierwszego porodu, który zobaczyłam. To wszystko potoczyło się tak szybko, że aż nie mogłam uwierzyć, że to już się stało. Coś pięknego. Stałam jak wryta, bo nie za bardzo wiedziałam co się dzieje wokół. Nie pamiętam nawet czy się wzruszyłam, czy byłam w takim szoku,że tego nie zrobiłam..
Miałam momenty wahań, czasem zastanawiałam się co ja właściwie robię na tym kierunku, uczelni.. Ale teraz myślę, że to była dobra decyzja! I spełnienie moich marzeń.
Poza tym poznałam też na moim kierunku wspaniałych ludzi, bez których nie wyobrażam sobie przetrwania tego wszystkiego!
Na koniec wrzucam najcudowniejsze zdjęcie jakie kiedykolwiek widziałam..

2 komentarze:

  1. gratuluję, że masz już pierwszy rok za sobą. to tak jak ja :) teraz wakacje!!

    OdpowiedzUsuń