niedziela, 9 czerwca 2013

16. SZCZĘŚCIE TO TAKA MAŁA ULOTNA CHWILA.


Nawet nie pomyślałabym,że w równym tygodniu może mieścić się tyle emocji. Powrót do Lublina, mój pierwszy krok, czekanie na telefon, spotkanie. Dawno szykowanie się i robienie makijażu nie sprawiały takiej przyjemności. Czwartkowy, ciepły wieczór, bajkowe widoki na Stare Miasto, miliony słów i uśmiechów.
Początek był jak w jakimś filmie. Zrobiłam coś na co nigdy w życiu się jeszcze nie odważyłam, poczułam, że moje życie może zmienić się na lepsze. Poczułam przez chwile, że mogę być szczęśliwa. Skończyło się jak zawsze. Piękne momenty rozprysły się jak mydlana bańka.
Boli mnie serce. Na urodziny chcę nowe, z kamienia.
Byłeś jak promyczek słońca w moim szarym życiu.

Z tego wszystkiego poszłam na zakupy. Później na rower. Całe półtorej godziny i 17 km. Nawet nie czuję,że jechałam. Zero endorfin. I wcale nie lepiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz